Znalazłam jedno muszę w swoim życiu 😉 a mianowicie🤸♀️🏊♀️🧘♀️ Najpierw jednak o Paryżu moimi myślami 🙏😊😘, torcie i całej reszcie.
Piekę tort, bo mi się zachciało, zerkam jednym okiem na film, "Diabeł ubiera się u Prady" i nagle... zachciało mi się coś jeszcze. Być w Paryżu! Nie dla Prady czy mody., ale... dla Luwru, Centrum Pompidou, w którym Marek odkrył, że rozumie sztukę, a przyglądał się jak facet na filmie rąbie drzewo 😁i obrazowi 6 m × 6 m przedstawiającemu czerwoną linię. Proste, artysta miał atak serca i nie zdążył nic więcej namalować, poza czerwoną linią, gdy upadał. 👻🤪💚😌...(cóż...mój ci on i inny nie będzie) ☺️💋❤️ Do dziś nie wiem, czy wypadało się z tego głośno śmiać. Jednak to wizja czyjejś śmierci. Jego zdaniem. Ale ciekawa, jak się tak nad tym zastanowić. W innej sali, wyciszonej szarą gąbką, stał fortepian na środku. Głębokie przesłanie 😁, a ja usłyszałam, że ta gąbka wcale do tego nie służy, tylko do... I tu miałam wykład o materiałach budowlanych z zakresu gąbek, dociepleń i wyciszeń. 🤪😅😆 Przy jednej tylko instalacji stał i nie wiedział jak ją skomentować. Stał I po prostu patrzył bez słowa, bo słów nie znalazł 😅😑🤔. To był film, fakt miał zaszokować widza 🎥😲🎥. W tym przypadku, cel osiągnięto. Przedstawiał gołego faceta, który zapięty w smycz ciągnął malucha, w sensie 🚗na klęczkach po ulicy. Na szczęście nocą. 😂😜🤣 Zdecydowanie performance nie spodobało się. Tak, to było super zwiedzanie. Po latach nadal wzrusza do łez 🤣😅😝 Może kiedyś do tego wrócę... Ciekawych zdarzeń było więcej, np. z transwestytą 🤣 i piwem po 8 euro. 😂😆😁❤️
Chętnie spojrzałabym na świat wokół w pęknietej kuli w LA Defens. Ona deformuje, a może właśnie pokazuje prawdę. My jesteśmy zdeformowani bardziej lub mniej. Deformacja przechodzi z pokolenia na pokolenie. Treści tylko się różnią.
W LA Defens ludzie wielkiego biznesu raz na dzień wychodzą na trawę rowniutko przyciętą, (a może sztuczną?) zjeść kanapkę w przerwie na lunch...pod błękitem nieba, a nie klimatyzatorami w biurach. Ciekawe jak oni czują się w markowych garniturach, obcisłych żakietach, z czarnymi teczkami... Na tej trawie. 😑😌 Pamiętam, że za żadne skarby świata nie chciałabym być na ich miejscu. Przymusy, reguły, zasady lub ich brak.🤔 Rekiny biznesu, biurowe społeczności, firmowe dzieci szklanego świata zza szyb wieżowców. 🌐😶Ale, ktoś musi zarządzać tym mrowiskiem 🙃, robić te wszystkie wieeeellkieee rzeczy, bez których ludzkość cofnęlaby się w rozwoju 😝😕🤪 Niech moc będzie z nimi w każdym razie. 🦹♂️🦸♂️🧟♂️
Zachciało mi się wypić kawę nie na moich schodach z kuchni na wielki świat, a w owym świecie, tam, gdzie bywała Edith Piath czy Elli Fitzgerald. Zajrzalabym do Kościoła Św. Magdaleny i odwiedziła Chopina. Tu zawsze ryczę, nie wiem czemu. Na jego grobie Francuzi nie zgodzili się napisać, że pochodził z Polski. Jest napisane, że z Żelazowej Woli, prawda. 😑😔, ale czy turyści wiedzą, gdzie to miejsce jest? Oby tak.
Na Polach Elizejskich położyłabym się na trawie i posłuchała odgłosów miasta patrząc w niebo. A jest czego słuchać... Przekrój wszystkich i wszystkiego co Matka Ziemia nosi. Ale ok. To nasza wspólna Matka, więc miło spotkać dalekich kuzynów z rodziny "Człowiek". ❤️
Najbardziej ciągnie mnie jednak do duchów moich ukochanych impresjonistów obecnych ciągle, nawet nie w Muzeum Orsay, co na Wzgórzach ❤️❤️❤️ Montmartre. Przysiadłabym chętnie z nimi na schodach przed Bazyliką Sakre Coeur i popatrzyłna z góry na panoramę miasta. Tego, któremu mieli tyle do zaoferowania, które nie wiedziało co czyni odrzucając postęp w malarstwie i nazywając go zepsuciem i nie sztuką. Tymczasem cały świat chce wysiąść na dworcu na stacji Orsay dla płócien Van Gogha, Delacrua, Moneta i innych koleżków z tej bandy. Na tej stacji ja osobiście mogłabym zamieszkać., żeby mieć ich wszystkich pod ręką. Hmmm... Mieszkać w miasto miłości, rewolucji, sztuki, grzechu, dekadencji i królów życia z Moulen Rouse na placu Pigal. Mało kto wie, że to tam pewna studentka wykonała pierwszy na świecie striptiz i trafiła za to do aresztu. Jednak walka o wolność w tym względzie zapoczątkowała chcący lub nie, nie wiadomo. Wiadomo za to, że w rozruchach ulicznych z tego powodu zginęły dwie osoby.
Kiedy byłam podziwiać "taniec epileptyka", jak mówiono początkowo o kankanie 😆, w cenie biletu była połówka szampana z wyższej półki dla podkręcania doznań artystycznych 👌😇. Ja I bez tego zbierałam szczękę z podłogi na widok wirujących kobiet, kolorów, falban... Gdzieś w rogu siedział też duch Franka Sinatry... 👻👻 Wiadomo, pierwszego amanta i łamacza serc nie mogłoby tu nie być. 💕
Odwiedziłabym dzwonnika z Notter-Dam, bo wierzę, że nawet pożar nie wygnał go stamtąd 😌😎Nikt, nic i nigdy nie zmieni Paryża. Nawet jeśli mają tam kłopoty, to wyjdą z nich, ogarną się, bo to przecież miasto cudów. I szaleńców🙃... Jimmiego Morissona, na grobie którego do dziś dnia odbywają się imprezy, (nielagalnie oczywiście). Tristana i Izoldy, opętanych namiętnością kochanków. Gustava Eiffla, 🗼 tego od wieży, ale też konstrukcji Statuy Wolności 🗽w NY i mostu kolejowego nad Sanem w Przemyślu😃. Tak, tak, to ten sam facet. U nas w Polsce też coś zmajstrował 😉👍Z Izoldą łączy mnie imię męża ☺️, Marek, różni to, że ja od swojego nie uciekłam do lasu z Tristianem 😅🤣. Choć kto wie, co przyszłość przyniesie 😄😇😂 Lasów ci tu pod dostatkiem, gorzej z Tristanami 😂😂😂 No i uciekanie tak sobie mi pasuje, bo nie mam kondycji... Apropos... MUSZĘ ZACZĄĆ JĄ MIEĆ! 🧘♀️🏃♀️🏊♀️🏋️♀️. To jest to jedno Muszę, co na drugie ma "utrapienie", a na trzecie" od jutra". 🤣 😂. Nie, cicho! Tu nie ma się z czego śmiać! Tu łapka w dół dla mnie...
I w tym właśnie momencie mój biszkopt skonczył się piec, a ja sfrunęłam na ziemię, do mojego tu życia 💚 🤗 ❤️ Odloty są wskazane. Zawsze po nich miło wrócić do siebie 😋👌😆 Marek, pies, syn jeden, syn drugi, mój fotel i moja szara, cudowna rzeczywistość w mojej szarej, pachnące ciastem kuchni. Pierogi są gotowe, stos rogalików też. Gar strogonowa uduszony, wszystko na rosół jutrzejszy przygotowane. 👌
Obiad zjemy ze znajomymi Szwedami, podszkolę się w mowie 🤗👻. Lubią polskie jedzenie, myślę, że będzie ok. 😙🤖😋 No, ale nie pogadam z nimi tak jak z Wami, tu teraz... Dobrze, że mam sobie tego bloga, kiedy słowa wylewają mi się z głowy, jak ugotowane mleko z garnka.
Lubię moją prowicjonalną, skandynawską wersję wielkiego życia... 💋❤️💋 a do Paryża wybiorę się... może niedługo 😜🙃🤪 a towarzyszył mi będzie The Doors. 😍📀😝
Póki co tutejsze lasy mnie zwodzą i czarują niezmiennie i wciąż. To zdjęcia z po południowego włóczęgostwa. Dziko. 👍ALE MUSI BYĆ 📸 ku pamięci.
Jak to się stało, że w tym poście jest Van Gough obok moich pierogów? 😚😮🙄 I dlaczego nie mogę odpuścić sobie choć raz natury? (tym razem przynajmniej nie woda). Czyżby wszystkie drogi prowadziły do lasu?! 👍 😊
Chętnie spojrzałabym na świat wokół w pęknietej kuli w LA Defens. Ona deformuje, a może właśnie pokazuje prawdę. My jesteśmy zdeformowani bardziej lub mniej. Deformacja przechodzi z pokolenia na pokolenie. Treści tylko się różnią.
W LA Defens ludzie wielkiego biznesu raz na dzień wychodzą na trawę rowniutko przyciętą, (a może sztuczną?) zjeść kanapkę w przerwie na lunch...pod błękitem nieba, a nie klimatyzatorami w biurach. Ciekawe jak oni czują się w markowych garniturach, obcisłych żakietach, z czarnymi teczkami... Na tej trawie. 😑😌 Pamiętam, że za żadne skarby świata nie chciałabym być na ich miejscu. Przymusy, reguły, zasady lub ich brak.🤔 Rekiny biznesu, biurowe społeczności, firmowe dzieci szklanego świata zza szyb wieżowców. 🌐😶Ale, ktoś musi zarządzać tym mrowiskiem 🙃, robić te wszystkie wieeeellkieee rzeczy, bez których ludzkość cofnęlaby się w rozwoju 😝😕🤪 Niech moc będzie z nimi w każdym razie. 🦹♂️🦸♂️🧟♂️
Zachciało mi się wypić kawę nie na moich schodach z kuchni na wielki świat, a w owym świecie, tam, gdzie bywała Edith Piath czy Elli Fitzgerald. Zajrzalabym do Kościoła Św. Magdaleny i odwiedziła Chopina. Tu zawsze ryczę, nie wiem czemu. Na jego grobie Francuzi nie zgodzili się napisać, że pochodził z Polski. Jest napisane, że z Żelazowej Woli, prawda. 😑😔, ale czy turyści wiedzą, gdzie to miejsce jest? Oby tak.
Na Polach Elizejskich położyłabym się na trawie i posłuchała odgłosów miasta patrząc w niebo. A jest czego słuchać... Przekrój wszystkich i wszystkiego co Matka Ziemia nosi. Ale ok. To nasza wspólna Matka, więc miło spotkać dalekich kuzynów z rodziny "Człowiek". ❤️
Najbardziej ciągnie mnie jednak do duchów moich ukochanych impresjonistów obecnych ciągle, nawet nie w Muzeum Orsay, co na Wzgórzach ❤️❤️❤️ Montmartre. Przysiadłabym chętnie z nimi na schodach przed Bazyliką Sakre Coeur i popatrzyłna z góry na panoramę miasta. Tego, któremu mieli tyle do zaoferowania, które nie wiedziało co czyni odrzucając postęp w malarstwie i nazywając go zepsuciem i nie sztuką. Tymczasem cały świat chce wysiąść na dworcu na stacji Orsay dla płócien Van Gogha, Delacrua, Moneta i innych koleżków z tej bandy. Na tej stacji ja osobiście mogłabym zamieszkać., żeby mieć ich wszystkich pod ręką. Hmmm... Mieszkać w miasto miłości, rewolucji, sztuki, grzechu, dekadencji i królów życia z Moulen Rouse na placu Pigal. Mało kto wie, że to tam pewna studentka wykonała pierwszy na świecie striptiz i trafiła za to do aresztu. Jednak walka o wolność w tym względzie zapoczątkowała chcący lub nie, nie wiadomo. Wiadomo za to, że w rozruchach ulicznych z tego powodu zginęły dwie osoby.
Kiedy byłam podziwiać "taniec epileptyka", jak mówiono początkowo o kankanie 😆, w cenie biletu była połówka szampana z wyższej półki dla podkręcania doznań artystycznych 👌😇. Ja I bez tego zbierałam szczękę z podłogi na widok wirujących kobiet, kolorów, falban... Gdzieś w rogu siedział też duch Franka Sinatry... 👻👻 Wiadomo, pierwszego amanta i łamacza serc nie mogłoby tu nie być. 💕
Odwiedziłabym dzwonnika z Notter-Dam, bo wierzę, że nawet pożar nie wygnał go stamtąd 😌😎Nikt, nic i nigdy nie zmieni Paryża. Nawet jeśli mają tam kłopoty, to wyjdą z nich, ogarną się, bo to przecież miasto cudów. I szaleńców🙃... Jimmiego Morissona, na grobie którego do dziś dnia odbywają się imprezy, (nielagalnie oczywiście). Tristana i Izoldy, opętanych namiętnością kochanków. Gustava Eiffla, 🗼 tego od wieży, ale też konstrukcji Statuy Wolności 🗽w NY i mostu kolejowego nad Sanem w Przemyślu😃. Tak, tak, to ten sam facet. U nas w Polsce też coś zmajstrował 😉👍Z Izoldą łączy mnie imię męża ☺️, Marek, różni to, że ja od swojego nie uciekłam do lasu z Tristianem 😅🤣. Choć kto wie, co przyszłość przyniesie 😄😇😂 Lasów ci tu pod dostatkiem, gorzej z Tristanami 😂😂😂 No i uciekanie tak sobie mi pasuje, bo nie mam kondycji... Apropos... MUSZĘ ZACZĄĆ JĄ MIEĆ! 🧘♀️🏃♀️🏊♀️🏋️♀️. To jest to jedno Muszę, co na drugie ma "utrapienie", a na trzecie" od jutra". 🤣 😂. Nie, cicho! Tu nie ma się z czego śmiać! Tu łapka w dół dla mnie...
I w tym właśnie momencie mój biszkopt skonczył się piec, a ja sfrunęłam na ziemię, do mojego tu życia 💚 🤗 ❤️ Odloty są wskazane. Zawsze po nich miło wrócić do siebie 😋👌😆 Marek, pies, syn jeden, syn drugi, mój fotel i moja szara, cudowna rzeczywistość w mojej szarej, pachnące ciastem kuchni. Pierogi są gotowe, stos rogalików też. Gar strogonowa uduszony, wszystko na rosół jutrzejszy przygotowane. 👌
Obiad zjemy ze znajomymi Szwedami, podszkolę się w mowie 🤗👻. Lubią polskie jedzenie, myślę, że będzie ok. 😙🤖😋 No, ale nie pogadam z nimi tak jak z Wami, tu teraz... Dobrze, że mam sobie tego bloga, kiedy słowa wylewają mi się z głowy, jak ugotowane mleko z garnka.
Lubię moją prowicjonalną, skandynawską wersję wielkiego życia... 💋❤️💋 a do Paryża wybiorę się... może niedługo 😜🙃🤪 a towarzyszył mi będzie The Doors. 😍📀😝
Póki co tutejsze lasy mnie zwodzą i czarują niezmiennie i wciąż. To zdjęcia z po południowego włóczęgostwa. Dziko. 👍ALE MUSI BYĆ 📸 ku pamięci.
Dlaczego nie 🙅? 💕 💕
Miłego czego tylko sobie chcecie 😘😘
Wszystko jest możliwe 🌹bo wszystko jest magią ❤️ trzeba tylko w to wierzyć 🧚♀️ nie bać się być szalonym, bo to szaleństwo napędza ten świat i jest kamieniami milowym każdej epoki. 💋🌐 I to szaleńców kochamy najbardziej. 😆 I im stawiamy pomniki, a nawet mauzolea, jak Napoleonowi chociażby. Piękniejszego grobu nie widziałam nigdy. Choć tam pewnie nie ma jego szczątków... czego Francuzi nie chcą sprawdzić. Ech, tajemnice... A może zostawmy to, jak Titanika...
Pamiętacie? Kora...
"Życie bogate..., pełne sekretów w szarym człowieku ... W szarym czlowieku ... Tysiące twarzy, setki witraży, to
Pamiętacie? Kora...
"Życie bogate..., pełne sekretów w szarym człowieku ... W szarym czlowieku ... Tysiące twarzy, setki witraży, to
CZŁOWIEK TWORZY METAMORFOZY!
Przysięgam ubiję tylko śmietanę do biszkotpu i malin i zaczynam tworzyć swoją metamorfozę!!! 🙄 😣 😟😮 Pójdę poćwiczyć. I rano dzień też zacznę od tego. Nie od jutra‼️❗✴️✳️ Teraz, zaraz, już...
Trzymajcie kciuki 🤞 w tej intencji, tu o moje zdrowie gra idzie! I poziom cukru i kręgosłup i krążenie 👍 Po Paryżu też 😁🙏😊
"Aby wyrazić nadzieję garstką gwiazd..." — pisał Vincent... ❤️
Ja swoją pieczętuję ostatnimi kaloriami przed metaformozą 👇
"Aby wyrazić nadzieję garstką gwiazd..." — pisał Vincent... ❤️
Ja swoją pieczętuję ostatnimi kaloriami przed metaformozą 👇
Do potem Moi Kochani ❤️💋 Udanej, śmietankowomalinowej niedzieli z elementami ruchu i NADZIEI w tle 😍💝😚😘
P. S.
Kiedyś odgrzebię foty z Paryża i podzielę się z Wami. Kto nie był...wszystko przed nim! Tylko pamiętajcie o wszechobecnych tam duchach 🥂😊😘
P. S.
Kiedyś odgrzebię foty z Paryża i podzielę się z Wami. Kto nie był...wszystko przed nim! Tylko pamiętajcie o wszechobecnych tam duchach 🥂😊😘
Ciebie �� Moni czyta się jednym tchem, masz dar, życzę Ci żeby to czego pragniesz się spełniło, jeszcze nie tak dawno moim marzeniem było jechać do Częstochowy i zobaczyć Rzym, tak Moni �� marzenia się spełniają, w moim przypadku tak się stało w ciągu jednego roku �� byłam w Częstochowie i w Rzymie. �� Paryż też bym chciała zobaczyć ������do potem Moni... A i pozdrów wszystkich, tych Szwedów też �� Miłego dnia, ja jadę zaraz na grzyby, nie dla siebie ��dla koleżanki którą boli noga ��ja lubię zbierać grzyby Ona jeść ��������������
OdpowiedzUsuńObfitości w koszyku 😊🙏, ja wstawiam rosół i oglądam słońce przez okno w kuchni. Wieje strasznie, nie ma wychodzenia 😕 Miłego dnia i dziękuję ❤️
UsuńJest �� pełne 30 litrów wiadro. �� U nas pogoda super �� ��
OdpowiedzUsuń😮👍😊 No to dużo pracy teraz masz 💪😘
OdpowiedzUsuń