Wróciły czasy studenckie✌️😅 tylko młodość ani myśli wracać 👀👻

Ostatnie dni były maratonem kucia 💪🤣👌 nie ścian czy podłóg, tylko gramatyki szwedzkiej, którą zawzięcie rozgryzam jak orzechy włoskie lub tłukę jak schabowego na obiad 🥶😵🥵 Tak... stany emocjonalne przy tym są bardzo różne, wręcz skrajne, zatem o równowadze psychicznej i wyciszeniu nie tym razem 🤢🙄🤯. Powrót do przeszłości ma swój czar. Na egzamin poszłam, a jakże, wczoraj. Wszystkie jego części przeżyłam🤪, choć im większa świadomość, tym większy stres. Dom wzorcowo zaniedbałam. O ile Marek znosi takie ekstremy bardzo dobrze, o tyle moje osobiste, prawie dorosłe dziecko, próbowało mnie odciągnąć od nauki do robienia kolacji proponując za to kasę 🤣😅😝😂. Może dom nie stał się od razu książkowym "domem śmierci", ale zmienił się...trochę...w bajzel. 😊.
Zążyłam pstryknąć kwotę za jaką mnie próbował przekupić... 🤔 😏, może trzebabyło się skusić? Teraz mogłabym sobie kupić prezent w nagrodę 😊. Ale nie, to nie w moim stylu i nie wchodzi w grę. Nawet w żartach... Synu mój, jeśli mnie słyszysz, to wiedz, powtarzam. ✋Wiem, zarobiłeś sobie kieszonkowe, to na łapówki dla mamusi ani nikogo ich nie marnuj! Nie tak Cię wychowaliśmy! Kuchnia jest tam👉, Bozia rączki dała, ja poproszę też ze dwie kanapeczki, tatuś sześć, dziękuję, kochamy cię bardzo ❤️.

Pamiętajcie, żeby od razu po prośbie - poleceniu powiedzieć "dziękuję". To ucina niepotrzebne dalsze dyskusje. Tak nas uczono na kursach. Działa. 😃



Poprzedni zdany egzamin przeszedł bezstresowo, nie wiedziałam po prostu czego można się spodziewać. Kazali, poszłam, wynik nie wiązał mnie z niczym, a że byłam wszystkiego ciekawa, to nawet cieszyłam się, że zobaczę jak to jest. W tym samym dniu po egzaminie wróciłam do Polski do pracy, nie było nawet kiedy go przeżywać, analizować i w ogóle po co 😙😊 Teraz sytuacja jest inna. Wyprowadziłam się z Polski, tu żyję. Planu na to życie jak nie miałam, tak nie mam. Uważam, że kiedy nadejdzie czas, pojawi się. Na razie jest super jak jest i niech będzie tak jak najdłużej. A znajomość języka uważam za kluczową, podchodzę już do tych egzaminów z należytą powagą. 😇😄. No i trwaj przygodo! Jeszcze kilka przede mną ☝️😁. Będzie się działo ✋😎.

Teraz chwalę się ostatnim testem, żeby wnuki przyszłe nie powiedziały, że ściemniam 💪😉! I brały przykład z babci😋. Poza tym mogę już takiego wyniku nie otrzymać 🤣😅😝, zatem tadam:

Jak to w sesji egzaminacyjnej bywa, największy stół w domu zawalony zeszytami i książkami, jedzenie też po studencku, "na szybko", bo czasu na pierdoły szkoda, trzeba się uczyć, ⏳ dzień z nocą pomieszany, a godzina będzie ważna dopiero w poniedziałek o 8.30 kiedy to trzeba być na sali egzaminacyjnej. Dopuszczono tylko 8 osób. Reszta, zawiedziona, ale niestety, uznano, że jeszcze nie gotowa. 


Teraz godzina mało istotna. Ważne czasowniki nieregularne... Ważna, że po "att" infinitiv, a supinum jest podłe, bo rządzi się swoimi regułami. Trzeba jakoś je skojarzyć, a to haftem, a to gryfem, a to z...itd., itp.

Słowem świat do góry nogami, na szczęście tylko przez parę dni 🙃😜🧐Trena, trena, trena...w szkole, w domu, wszędzie TRENA Svenska 😯. Jak pisałam atmosfera studenckich czasów bez młodości podobna, tylko bardziej 😩 męczy i w głowie się kręci. 🤪 Cóż, przywilej wieku... 🤔 




Dziś, dzień po egzaminie mamy wolne, żeby przywrócić życie na swoje 🛤 tory. To piękny gest ze strony państwa. Jakby wiedziało, że gary w zlewie zalegają i pranie czeka na rozwieszenie, a i w lodówce dziwny zastój, trzebaby ruch zrobić na trasie od kuchenki do zlewu i piekarnika😅. Trzeba pojechać po 🛍 zakupy. Potem coś ugotować, a ze stołu sprzątnąć ślady kucia☝️👀👍 

Tak, ten dzień jest zdecydowanie po to, żeby mąż po powrocie z pracy zastał swoją dawną wersję żony, nie pseudostudentkę mamroczącą znad książki 📚, żeby coś tam sobie zrobił do jedzenia i przy okazji może kawę dla mnie.. 😅😌  albo kanapkę, bo ja nie mogę teraz.. Na szczęście mój osobisty mąż przerabiał te scenki nie raz, kiedy jego żona pięła się po szczeblach kariery naukowej nieprzerwanie przez jakieś ostatnie 25 lat. Do perfekcji ma opanowane obiady szybkie i niezdrowe, a ulubiony to, kiełbasa na gorąco z chrzanem i chlebek, w najgorszym wypadku, chipsy i piwko, a w najlepszym pizza. Nie narzeka, a nawet z uśmiechem zrobi mi te kawę i ciastko do niej dorzuca. 😍❤️Z biegiem lat doceniam takie drobiazgi coraz bardziej. ☝️💝 To na nich opiera się długotrwały i dobry związek. Brzmi jak banał, ale kto w takim związku jest, to wie o czym mowa. 😘💞💤 To egzamin dla wszystkich. Mąż zdał, syn ma poprawkę 😊💗...przez próbę łapówki ✋😂

Kochani, żeby nie przedłużać, bo sprzątanie domu czeka, zakupy i obiadek (a dziś będzie przepyszny 😊)

BEZ WZGLĘDU NA TO CZY EGAMIN ZDANY CZY NIE, WARTO STARAĆ SIĘ, ZMĘCZYĆ, SPRAWDZIĆ SIEBIE I RODZINKĘ CZY MOŻNA NA NICH LICZYĆ, ZOBACZYĆ SIĘ W ROLI NIETYPOWEJ I Z NOWYMI DOŚWIADCZENIAMI IŚĆ DALEJ PRZEZ ŻYCIE 👍👍👍😄. To bogactwo, które procentuje. 

A na koniec powiem, że organizacja tego egzaminu perfekcyjna. Oczywiście ławka podpisana twoim imieniem, stres przed wejściem widoczny u KAŻDEGO bez wyjątku...urocze 😄😅 Wszyscy nagle zaczynamy mówić tym samym językiem i okazuje się, że UMIEMY, ROZUMIEMY SIĘ I NIE WIADOMO SKĄD WIEMY...😄😄😄💞

W sytuacji PODBRAMKOWEJ nie ma czasu na: "... nie, nie POWIEM... bo nie umiem, bo nie wiem jak się to MÓWI... no zapomniałam słówka albo końcówkę źle wymówię..." PO PROSTU MÓWISZ!!! 💪😄👌I to jest piękne 😍

Egzamin trwał kilka godzin. Składa się z kilku części : pisanie, czytanie, mówienie i słuchanie. Najbardziej bałam się mówienia. Osoby z komisji siedzące po drugiej stronie stołu zadają ci pytania. Mnie pytali jak spędzam weekendy, czy dobrze czuję się w Szwecji, dlaczego? Pytali też o rodzinę i kto robi zakupy, skoro powiedziałam, że ja nie lubię. I znowu, dlaczego? A miałam nadzieję, że jak nie lubię, to koniec tematu 😂😉🤩, a tu temat się rozkręcił. Pytano mnie też jakie mam marzenia i plany na przyszłość. Mówiłam o tym, że podoba mi się tu spokój, przyroda, otwarci ludzie, ciekawa wielokulturowość, możliwości dla każdego... Może i nieidealnie gramatyczne, bo to jeszcze nie ten poziom, ale Rozumieli, hurra, reagowali komentarzami, czasem podpowiada mi końcówkę słowa 👍💞😁

Jestem z siebie dumna, bo przyznam, że przeszła mi przez myśl opcja odpuszczenia sobie tego, bo po cholerę mi to, a tyle nerwów i zamieszania...i to w moim wieku, kiedy nic już nie muszę, bo wszystko sobie i światu juz udowodniłam...
I wtedy Marek ze swoim zdroworozsądkowym spokojem powiedział zdanie, które sprawiło, że poczułam, że bardzo, ale to bardzo chcę iść na ten egzamin. A mianowicie, że skoro moje życie ma być jedną wielką przygodą, w której nic nie muszę, to niech to będzie kolejną. A przecież wynik nie ma  i tak większego znaczenia, bo nie zaważy na naszym życiu. Miał rację.

Dzięki temu nie byłam aż tak sparaliżowany stresem, żeby wyobrażać sobie egzaminatorów nago 😅 (słyszeliście o tej metodzie? 🤣👍, człowiek taki sam jak kazdy, czego tu się bać 😃) .

Nagrania tekstów w części "słuchanie 👂" wydawały mi się zrozumiałe w 95%. Czytanie ze zrozumieniem było ok, a pisanie uwielbiam, to nawet jak zrobiłam błędy, to i tak byłam w swoim żywiole. Miałam ochotę zapisać dodatkowe dwie kartki, które nam dodano, ale pomyślałam, że nie będę takim debeściarksim snobem. Mają dużo czytania i bez moich dodatkowych wypocin. Ci, co sprawdzają. ☝️A zarabiają, jak to w oświacie, marnie, a jak na ten kraj, to nawet baaaardzo marnie. Zatem po co im dodatkowa robota. Postawiłam końcową kropkę na końcu jednej strony. 😉

Przerwy, na lunch godzinna  i półgodzinna na kawę, upłynęły nam na porównywaniu zakreślonych odpowiedzi, chichach śmichach, zwłaszcza, że nie mogliśmy ustalić czy gość z jednego pytania kupił kurczaka na grilla czy też nie, tak się plątał, że wszysc pogubilismy się w odpowiedziach 😃😃😃.  Jednak jak kobieta robi zakupy, to jest lepiej 🤣😅👍, do takich wniosków doszliśmy.

Przewodnie słowa wczoraj, to "positiv energi", nawet najbardziej spanikowana Wilma, odpuściła sobie powtarzanie, poskładała notatki i wyciągnęła sałatkę i swój policyjny kubeczek, którym ja osobiście jestem zachwycona. Policyjny, bo pracowała w policji w swoim kraju. I zna "kunggfufu." 😂😂😂. Potem obejrzeliśmy fotki Nolek z Dubaju, oj...fajnusie, bardzo długie rzęsy dwuletniego synka Odety i wysłuchalismy jak Duba (nie mam pojęcia jak się pisze, ale brzmi tak) przeprowadziła po arabsku rozmowę z mężem. Chodziło o to, że ona nie, niech on. No. I poszliśmy dalej pisać National prov.

Tak. Będę to fajnie wspominać. 😝💕

Egzmin trwał od 8.30 do 15  z przerwami. To było skupienie i praca mózgu na najwyższych obrotach. Wróciłam do domu zmęczona i szczęśliwa. Głównie, że mam to już za sobą. Jednak kiedyś przechodziło się tego rodzaju rzeczy dużo łatwiej. Cóż, przywilej młodego wieku. Teraz, w starszym wieku, są inne przywileje. np. żeby sobie dłużej poleżeć, albo iść na spacerek z psem, co niniejszym czynię 😄😄😄 a jak wrócę, to zjem deserek. Przed obiadem. Nie mam małych dzieci, którym muszę tłumaczyć, że tak nie wolno. To też przywilej mojego wieku. 😃👍


A nie. Jednak nie idę, bo kropi deszczyk.🌧️ ☔🌦️

Jem. Smacznego🍧☕
👍

Do potem Kochani! 
Dlaczego 🙅 nie? 💕

Wszystko może się przecież zdarzyć...
Moje plany są baaaaaarrddddzzzzzzooo elastyczne. 

            😃😃😃😘😘😘❤️❤️❤️

I dlatego ŻYCIE JEST PIĘKNE 🌹
Mówię Ci Przyjacielu, najlepiej
sprawdź to ZARAZ  i JUŻ 😊🥰😘





Komentarze

  1. Gratuluję �� Moni �� odwaliłaś kawał dobrej roboty. �� Zjedz ciacho, wypij kawkę, idź na spacer,nawet w deszcz. Jestem z Ciebie dumna. Pisz, pisz, pisz... Pa, do potem ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Danusiu, mój ty wierny czytelniku 🥰.Teeaz już kropi bardziej, ale masz rację, mam gumowce I kurtkę od deszczu 😊 obiad w piekarniku czeka na moich chłopaków, zdążę przed ich powrotem. Idę🚶‍♀️. A tobie kochana dziękuję 🙏😘

      Usuń
  2. Komentarz napisze wieczorem Monisiu ,,,,bo nie da sie tego sklecic w kilku slowach ..tak na odwal ...jade do pracusi ....calusy !!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłej pracy, a wieczorkiem spędź miło czas 😍... Nie koniecznie przy kompie 😊💗 Ja i tak wiem, że wiele rzeczy przeżywamy razem... 💗😘

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty